Współuzależnienie

Współuzależnienie*

Weronika (35) i Julian (40) są małżeństwem od 10 lat. Julian nadużywa alkoholu. Weronika już przed ślubem zauważała niepokojące sygnały, ale wiadomo – „po ślubie się zmieni, ja go zmienię” itd. Jednym słowem Weronika uruchomiła wszystkie mechanizmy obronne (zaprzeczanie, minimalizowanie), żeby nie musieć skonfrontować się z faktem, że Julian ma poważny problem. A skoro on, to i Weronika. Od dnia ślubu oczywiście lepiej nie jest, jest gorzej. Julian pije ciągami, miewa też okresy, kiedy nie pije wcale. Kiedy on pije ona szaleje – krzyczy, płacze, rzuca oskarżenia. Kiedy największe emocje opadną stara mu się pomóc (podaje ciepły obiad na kaca, wyręcza z obowiązków). W końcu to jej mąż. Kiedy nie pije..No właśnie. Mogłaby wtedy odetchnąć, wypocząć. Ale przecież nigdy nie wiadomo, kiedy Julian wróci do domu pod wpływem, a więc wskazana jest ciągła czujność. I tak od 10 lat. Weronika nie pamięta kiedy ostatni raz się śmiała, tak naprawdę, z trzewi. Nie pamięta kiedy widziała się z przyjaciółkami. Jakiś czas temu zwierzyła się koleżance w pracy. „Dlaczego się z nim po prostu nie rozwiedziesz?” – zapytała znajoma. No właśnie dlaczego? Przecież to wydaje się najrozsądniejsze?

Najrozsądniejsze i owszem. Tylko pytając partnera alkoholika dlaczego po prostu nie odejdzie to trochę tak, jakby zapytać uzależnionego dlaczego po prostu nie przestaniesz pić?
Bowiem osoby bliskie uzależnionemu (partnerzy, rodzice, przyjaciele, współpracownicy) znajdują się w stanie, który przypomina stan uzależnienia. Nosi on nazwę współuzależnienia. Skąd taki wniosek? Jeśli przyjąć, że uzależnienie to robienie czegoś, mimo szkód, jakie to zachowanie przynosi;  to skoncentrowanie swoich myśli, uwagi, zachowań na jakiejś centralnej kwestii w życiu (np. alkohol); to współuzależnienie rzeczywiście spełniałoby te kryteria. Żona alkoholika wie, że to co robi jej szkodzi, że jest w czymś co ją niszczy, a mimo to brnie. Sprawa nałogu partnera staje się w jej życiu sprawą priorytetową. Tak jak życie alkoholika kręci się wokół butelki, tak życie jego żony wokół wytrącenia mu tej butelki z ręki. W każdym razie każdy ma swoją „obsesję”. Specjaliści nie są do końca zgodni czy współuzaleznienie jest automatyczną reakcją na nałóg partnera (pojawia się zawsze) czy też wymaga odpowiednich predyspozycji ( np. powstały w dzieciństwie zespół cech jako odpowiedź na dysfunkcje w rodzinie i tendencja do wchodzenia w toksyczne układy), ale tak czy tak wymaga skorzystania z pomocy. Ja jestem zwolenniczką teorii drugiej. Wg. niej uzależnieniu sprzyja: dysfunkcjonalnosć rodziny pochodzenia, zależność emocjonalna i materialna żony, słaba pozycja zawodowa żony,  izolacja rodziny, przekonania i wartości (nie można się rozwieźć, kobieta sama jest gorsza, lepsze takie małżeństwo, niż samotność), obecność przemocy, niskie poczucie własnej wartości, niedojrzałość emocjonalna, zaburzenia osobowości (osobowość zależna, unikowa), lęk przed zmianą. Osoby współuzależnione często nie zdają sobie sprawy ze swojego uzależnienia (jak to w uzależnieniu bywa). Aby sprawdzić czy współuzaleznienie Ciebie dotyczy odpowiedz na poniższe pytania:

Czy jesteś współuzalezniona?
Czy próbujesz skontrolować jego picie (wąchasz go, dzwonisz do kolegów z pytaniem czy pili, śledzisz go, szukasz, przywozisz z imprez, etc?)?
Czy poddajesz się rytmowi nałogu partnera (zmieniasz godziny posiłków, ciszy nocnej etc)?
Czy zmieniasz plany z powodu picia partnera (wyjścia do znajomych, termin wyjazdu na wakacje)?
Czy próbujesz złagodzić skutki jego picia (podajesz posiłek, żeby szybciej wytrzeźwiał, sprzątasz po nim)?
Czy robisz mu awantury i wymówki, kiedy jest pijany?
Czy obrażasz się, „karzesz” go poprzez tzw. ciche dni?
Czy schodzisz mu z drogi (żeby się nie awanturował),?
Czy kupujesz mu alkohol (żeby nie krzyczał, na kaca)?
Czy usuwasz mu kłody spod nóg, żeby tylko nie pił?
Czy się starasz (gotujesz, sprzątasz), żeby był zadowolony, nie złościł się?
Czy wymuszasz obietnice (żeby już nie pił, żeby obiecał, że to ostatni raz)?
Czy szantażujesz go, grozisz (że odejdziesz), ale są to słowa bez pokrycia?
Czy go usprawiedliwiasz (przed dziećmi, jego rodzicami, szefem w pracy, koleżankami i samą sobą), bo przecież ma teraz taki ciężki okres w pracy, bo nie umie odmawiać kolegom itp.?
Czy go wybielasz?
Czy wyręczasz go z jego obowiązków?
Czy podejmujesz dodatkową pracę, bo partner albo ją stracił albo przepija pensję?
Czy spłacasz jego długi?
Czy cedujesz obowiązki na innych, bo na partnera nie możesz liczyć (nigdy nie wiesz kiedy będzie pijany?)
Czy angażujesz w swoje działania innych np. znajomych (żeby go szukali) lub co gorsze – dzieci?
Czy załatwiasz mu zwolnienia lekarskie?
Czy wstydzisz się nałogu partnera i tego co dzieje się w Twoim domu?
W związku ze wstydem nie mówisz o tym co się dzieje, a wręcz zaprzeczasz i ukrywasz przed innymi, odgrywasz pewna rolę, teatr np. kupujesz prezent w imieniu partnera, który zapomniał, bo był pijany?
Czy coraz bardziej unikasz ludzi, izolujesz się?
Czy unikasz rozmów w domu na temat uzależnienia partnera (czyli w domu panuje niepisana zasada, że na ten temat się nie rozmawia)?
Czy zauważasz, że w Twoim życiu jest coraz mniej miejsca na Twoje hobby, przyjemności na koszt kontroli nałogu męża?
Czy kontrola nałogu partnera jest coraz bardziej zgeneralizowana tj. dotyczy także innych sfer życia (kontrola w pracy, dzieci)?
Czy Twoja nadopiekuńczość wobec partnera przenosi się na innych np. dzieci?
Czy wierzysz, że sobie poradzisz, że on się zmieni, czy liczysz, że będzie dobrze, mimo, że nie ma na to przesłanek?
Czy zaprzeczasz uzależnieniu partnera, mimo oczywistych faktów i dowodów?
Czy zaczynasz wierzyć, iż fakt, że partner pije to po części Twoja wina (bo mu gadasz nad uchem, bo ciągle cos od niego chcesz, bo ciągle jesteś niezadowolona)?
Czy stale się zamartwiasz?
Czy Twoja tolerancja na zachowania uzależnionego (przemoc, zdrady, czyny karalne, poniżanie) rośnie?
Czy doświadczasz zmian nastroju, jesteś labilna, chwiejna?
Czy jesteś nerwowa, wybuchowa, agresywna?
Czy masz depresję, zaburzenia lękowe czy nerwicowe?
Czy cierpisz na zaburzenia somatyczne (migrena, bóle kręgosłupa, dolegliwości gastryczne)?
Czy Twoje zachowania mają coraz bardziej charakter kompulsywny, przymusowy, nałogowy (jedzenie, zakupy, sprzątanie, zażywanie leków)?
Czy doświadczasz spadku libido?
Czy doświadczasz uogólnionego braku zaufania do ludzi, świata?
Czy doświadczasz pustki duchowej (nic nie czujesz, nie masz celu i poczucia sensu)?

Im więcej odpowiedzi twierdzących, tym problem bardziej zaawansowany.
Co robić?
Już wiesz, że masz jakiś problem. Chcesz sobie pomóc. Możesz udać się do fachowca (psycholog, terapeuta) na spotkania indywidualne lub/i grupowe (grupa terapeutyczna lub grupa wsparcia dla osób współuzależnionych – najczęściej przy ośrodkach terapii uzależnień) lub też na spotkania grupy Al-Anon (grupa samopomocowa dla rodziny osób uzależnionych – najczęściej w miejscach mityngów AA).
Spotkania w grupie/terapia ma na celu:
- przybliżyć Ci czym jest współuzaleznienie
- pomóc Ci przełamać wstyd i bezradność
- pomóc Ci przyznać, że jesteś współuzależniona
- pomóc Ci zaakceptować swój brak wpływu na nałóg partnera
- pomóc Ci oderwać się od przedmiotu Twojej obsesji
- pomóc Ci poznać siebie
- pomóc Ci odnaleźć swoje zasoby
- pomóc Ci zmienić swoje destrukcyjne przekonania
- pomóc Ci zrozumieć, że to co robiłaś do tej pory tylko wzmacniało nałóg partnera
- pomóc Ci nauczyć się i wdrożyć zachowania konstruktywne

Przykłady zachowań konstruktywnych:
Nie obwiniaj, nie krzycz, nie rób wymówek, nie złość się. Alkoholizm to choroba. Alkoholik pijąc nie robi Ci na złość. To nie ma z Tobą żadnego związku. Pije, bo jest chory, uzależniony.
Nie wierz w jego obietnice. On obieca Ci cokolwiek czego sobie życzysz, żebyś dala mu spokój, a żeby on mógł dalej pić.
Nie wierz w to co mówi (wymówki, oskarżenia, tłumaczenia). To co mówi wynika z choroby.
Nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina.
Nie groź, nie szantażuj, nie rzucaj słów na wiatr. Uczysz go w ten sposób, żeby nie dowierzał Twoim groźbom.
Bądź konsekwentna w decyzjach.
Nie wylewaj alkoholu. Alkoholik i tak go zdobędzie.
Nie rób nic za niego. Nie wyręczaj go. Oduczasz go w ten sposób odpowiedzialności, wzmacniasz też poczucie jego winy i gorszości ( o którym Ci nie powie).
Nie daj się wykorzystywać.
Nie oddzielaj go od konsekwencji jego picia (nie płać rachunków, nie sprzątaj). To zapobiega kryzysowi, który mógłby go zmusić do leczenia. Kiedy alkoholik nie widzi skutków swojego uzależnienia może dalej zaprzeczać temu, że jest problem.
Nie użalaj się. Wiedz, że nie jesteś skazana na bycie z nim. Możesz odejść.

*Ze względu na fakt, że do psychologa częściej trafiają współuzalenione kobiety artykuł w formie skierowany jest właśnie do nich, jednak naturalnie problem współuzalenienia dotyczy także mężczyzn, których partnerki są uzależnione.
Warto również zaznaczyć, że współuzlażnienie dotyczy osób związanych z partnerami uzależnionymi nie tylko od alkoholu, ale także innych substancji czy zachowań (hazard, narkotyki etc).